piątek, 17 czerwca 2016

1.

Po opuszczeniu szkoły było jeszcze gorzej.
- Liliano Cassie Brinley, jak mogłaś? Czy ty zdajesz sobie sprawę co narobiłaś? Dziecko, z Tobą są same problemy! Nie wiem czy to po prostu twoja wina, czy ja nie umiem się tobą zająć, ale tak być nie może. Tak mi wstyd za Ciebie! Najwidoczniej nie jestem dobrą matką. Jedyne co mi pozostało to wysłać Cię do cioci Amandy. Może ona i otoczenie będzie miało na Ciebie jakiś wpływ, bo ja wypruwam sobie tutaj żyły, a w zamian co dostaje? Wydalenie mojej córki ze szkoły! To niedorzeczne, jak można się tak zachowywać. Pojedziesz do ciotki, i nie widzę odmowy. Jest tam szkoła, więc zapiszę Cię tam..Zawiodłam się na tobie Lily..- spojrzała na mnie. W jej oczach można było wyczytać wszystko. Nie miałam tak naprawdę nic do gadania, nikt by mi już nie uwierzył. Tyle, że ja nie chcę do niej jechać! Nie mogę zostawić tutaj Diany, i tych wszystkich wspomnień z tym miastem. Nienawidzę zmian. Mam przejebane.
- Mamo, ja wiem, że ty mi nie wierzysz. Oczywiście, podwinęła mi się noga kilka razy, ale tym razem, to nie moja sprawka. Te dziwki z klasy za tym stoją!.
- Jak ty się odzywasz?! Naprawdę jesteś niewychowana... Jedziemy do domu, i ani słowa więcej. - no i chuj, nie pogadasz..

W domu oczywiście wielkie pakowanie, zapierdol jak nigdy. Moje rzeczy były dosłownie wszędzie. No ale w końcu się udało, po 4 godzinach miałam wszystko spakowane w 3 ogromne walizki. Cudownie!
- Możesz mi powiedzieć, jak ja polecę z tymi 3 walizkami? - zapytałam się mamy.
- Weźmiesz jedną, najważniejszą dla Ciebie. Dwie wyślę Ci. - no świetnie. - Dobra, a teraz przygotuj sobie rzeczy na podróż, wstajemy o 6.
- Mamo, a dostanę buzi na dobranoc? Proszę...- to była tradycja, nigdy nie zasypiam bez buziaka od niej. Po kilku sekundach poczułam jej usta na moim czole. Uśmiechnęłam się lekko.
- Przepraszam..- szepnęłam. Moja mama pogłaskała mnie tylko po głowie, i wyszła. No to jutro zaczynamy nowe życie....

***
nie sprawdzałam czy są jakieś błędy

xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz