- Wstawaj Lily, bo się spóźnimy! - dochodzący krzyk mojej mamy z dołu męczył mnie niemiłosiernie.
- Wstałam no! - odkrzyknęłam. Przetarłam oczy, odłączyłam mój telefon od ładowania i zaczęłam przeglądać social media's. Zegarek w moim telefonie wskazywał na 6.15. Cholera, spóźnie się. Szybkim ruchem odgarnęłam kołdrę z nóg, podeszłam do krzesła na którym leżały przygotowane dla mnie czarne rurki z dziurami na kolanach, biała bluza z adidasa oraz forcy. Po porannej toalecie i dokładnym sprawdzeniu, czy wszystko zabrałam, byłam gotowa. Chyba. Nagle usłyszałam dzwonek z mojego telefonu.
- Słucham? - odpowiedziałam, nie patrząc wcześniej kto dzwoni.
- Liluś, kochanie moje, idziesz do szkoły czy nie? - usłyszałam głos mojej przyjaciółki. Automatycznie walnęłam się ręką w czoło. Zapomniałam jej powiedzieć...
- Diana. Przepraszam, że dopiero teraz Ci to mówię, ale wcześniej nie miałam czasu...Wyjeżdżam. - nastała cisza. - Wydalili mnie ze szkoły, Mama się wkurzyła i zawozi mnie do cioci.. Obiecaj mi, że dasz radę beze mnie i ,że nie stracimy kontaktu..- mówiłam łamiącym się głosem.
- Oh, kochanie, tak mi przykro..Obiecuję Ci to, a także to, że te szmaty nie będą miały teraz życia. Ja wraz z Lukiem zniszczymy im je, tak jak one Tobie. Trzymaj się i pisz do mnie maleńka...Kocham Cię, pamiętaj! - poczułam jak łza spływa po moim policzku. Szybko ją otarłam i uśmiechnęłam się.
- Ja mocniej, pa skarbie! Pozdrów ode mnie Luke'a. - rozłączyłam się. Westchnęłam głośno, zniosłam wszystkie rzeczy na dół, gdzie czekała już na mnie tam mama.
- Gotowa? - odezwała się moja rodzicielka. Nie odpowiedziałam jej tylko spakowałam wszystko do auta, poprawiłam torebkę zwisającą na moim ramieniu i wsiadłam do auta.
Podróż na lotnisko minęła szybko. Przez całą drogę nie odzywałam się do mamy. Pewnie nie była zdziwiona. Gdy skończyła się playlista w moich słuchawkach akurat dojechałyśmy. Weszłyśmy do środka, załatwiłyśmy wszystkie rzeczy związane z moim lotem i nadszedł czas pożegnać się z mamą.
- Pa córeczko, pamiętaj, że wszystko co teraz robię, robię dla twojego dobra. Możesz mi mieć to za złe, ale kiedyś będziesz mi za to dziękować. Kocham Cię najmocniej i pisz kiedy będziesz miała czas. Ja na pewno co jakiś czas będę wpadać do Was. Ucałuj ciocię ode mnie i bądź grzeczna...będę tęsknić Lily.- dokończyła, a ja ją przytuliłam. No bo kurwa, co miałam zrobić jak mi się już tu rozkleja. Zresztą ja nie lepsza. Pożegnałyśmy się i ruszyłam do samolotu, co chwilę odwracając się za siebie, chyba niepotrzebnie, bo za każdym razem gdy się odwróciłam, moja mama ryczała jeszcze bardziej.
Zajęłam swoje miejsce w samolocie, włączyłam moją mp4 i zasnęłam.
Obudziło mnie lądowanie. No to jesteśmy! Gdy wylądowaliśmy, pośpiesznym ruchem wyszłam z samolotu. Chwileczka....nie mam numeru do cioci, a nie wiadomo czy mnie pozna, nieźle się zmieniłam od ostatniego razu gdy u niej byłam. Zajebiście...
- Ciocia Amanda? - zapytałam starszą blondynkę stojącą przede mną. To na bank musi być ona! Pamięć mam niezłą akurat.
- Lilunia?! Jejku dziecko, nie poznałam Cię, gdyby nie te oczy...Ah, chodź przywitaj się z ciotką! - uśmiechnęła się szeroko i rozłożyła ramiona. Zaśmiałam się lekko i przytuliłam ją.
- Cześć ciociu! Sama przyjechałaś? - zapytałam.
- Nieee, Katherine jest w samochodzie, wiesz, mimo, że jest starsza od Ciebie o rok, to dopiero przechodzi okres buntu. - zaśmiała się i ruszyłyśmy w stronę auta. Moja ciocia mieszka z moją kuzynką, Kat, oraz z babcią Connie. Mieszkają w dość dużym domu na wsi. Dawno mnie tam nie było, więc nie mam pojęcia czy nastąpiły tam jakieś zmiany. Zaraz się dowiem...
***
xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz