piątek, 17 czerwca 2016

Prologue.

- Lily Brinley proszona do dyrektora, natychmiast! - usłyszałam głos dochodzący ze szkolnych głośników.
- Kurwa. - szepnęłam i automatycznie wstałam z ławki, po drodze biorąc ze sobą torbę. Odwróciłam się jeszcze do mojej przyjaciółki Diany, która ze współczującą miną mierzyła mnie wzrokiem. Ciekawe co przeskrobałam tym razem, bądź w co mnie te szprychy z mojej klasy nabrały.

Gdy doszłam pod gabinet dyrektora, stała tam już moja mama, oczywiście wkurwiona jak nie wiem co. Chyba jej się nie dziwie..
-Dzień dobry, zapraszam do gabinetu. - odezwał się dyrektor. Usiadłyśmy na dwóch wolnych krzesłach naprzeciwko biurka.
- Przysłałem tutaj panią aby powiedzieć co tym razem naskrobała pani córka, i jakie są tego konsekwencje. - zwrócił się do mojej mamy. - Otóż dzisiaj w szkolnej damskiej łazience ujrzeliśmy milliony napisów na ścianie, cytuję "Pieprzyć szkołę" podpisane "L.B", do tego pani córki pismem. Jesteśmy pewni tego, że dokonała tego Lily..Mamy również filmik, gdy osoba to robi. Niestety była w kapturze, więc nie możemy ujrzeć twarzy, lecz wszystko wskazuję na nią. Oczywiście karą jest wydalenie ze szkoły, jednakże mamy pewną ulgę, z uwagi na to, że nie widać dokładnie czy to uczennica, a do zakończenia roku szkolnego pozostał tydzień, pozwalamy ukończyć Lily 1 klasę naszego liceum. Niestety, wracając do poprzednich jej wybryków, musimy usunąć ją ze szkoły. Przykro mi....- dokończył, a we mnie dosłownie się buzowało. Przecież ja nawet tam nie chodzę!! To niedorzeczne, że ten cwaniaczek się dał na to nabrać.
- Przysięgam Panu, że nie było mnie tam. To przesada, nie zrobiłabym tego nigdy w życiu...- próbowałam się bronić, ale chyba na marnę. Jestem skończona...
- Dobrze, rozumiemy. Nie da się nic zrobić, aby Liliana została w szkole? - odezwała się moja rodzicielka.
- Chcielibyśmy, ponieważ dobrze się uczy, aczkolwiek jej zachowanie jest naganne. Razem z rozdaniem świadectw, otrzyma Pani wydalenie ze szkoły. Miło było, a teraz przepraszam, ale spieszę się na spotkanie. Odprowadzę Was pod drzwi. Do widzenia.
***
xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz